piątek, 9 lutego 2018

2

następnego ranka na zamkniętej klapie swojego MacBook Harry znajduje białą wizytówkę. z jednej strony widnieje na niej wypisane klasyczną bezszeryfową czcionką logo Joga, z drugiej numer telefonu i adres strony internetowej. i nic poza tym.
telefon na jego biurku ożywia.
– Styles. – mówi Harry do słuchawki.
– idź na kurs. – mówi Ashton. – dzięki temu pozbędziesz się nadmiaru energii.
Styles unosi wzrok na przeszkloną ścianę swojego gabinetu i ponad wysepkami niskich, odgrodzonych od siebie stanowisk pracy z niedowierzaniem na tak samo przejrzystą ścianę biura Ashton, oddalonego o całe dwadzieścia trzy sekundy drogi.
– nie rozumiem, w jaki sposób joga miałaby pomóc mi w kwestii związanej z seksem.  odpowiada z ironią suchą jak wiór.  i czy ty naprawdę musiałeś zadzwonić, żeby mi to powiedzieć?
– nie chcę się z tobą spoufalać na oczach pracowników. dość złego, że wszyscy wiedzą o naszej prywatnej przyjaźni. – oświadcza Ash. brązowe loki opadają mu na twarz, kiedy pochyla się nad jakimiś próbnymi wydrukami na swoim biurku, a podświetlone słońcem wyglądają jak złota aureola na tle paryjskiej panoramy za oknem. – uwierz mi, to konkretne studio jogi pomoże ci uporać się z twoim erotycznym problemem.
Styles wygina brew.
– czy chodzi o jeden z tych, które oferują specjalne masaże?
– zapłaciłbym ci dużą, i to bardzo dużą sumę pieniędzy, żebyś tam poszedł i zapytał o to samo recepcjonistkę. – oznajmia Ashton zupełnie na serio.
dokładnie w tym momencie Liam zagląda do jego biura z miną człowieka cierpiącego na ostre zaparcie.
– nie rób tego. –  ostrzega
Styles postanawia go zignorować
–  jak sporą? –  pyta w słuchawkę.
–  Styles. –  mówi Liam poważnie. –  nawet nie myśl o tym, żeby...
–  zafunduje ci całą masę prostytutek. –  obiecuje Ashton.
–  to studio Timothée'ego. –  wytacza ostatnie działo, najwyraźniej niezdecydowany, kogo najpierw zabić wzrokiem, Styles'a czy swojego męża.
Styles spogląda znużonymi oczyma na Asha, który odpowiada mu promiennym uśmiechem
–  Ashtonie Irwinie-Payne, jeśli chcesz widzieć mnie martwym, to są na to łatwiejsze sposoby. –  warczy.
–  oh, ale ten jest bardziej zabawny. – grucha Ash do telefonu.
–  tylko sobie nie myśl – prycha Styles. –  że pozwolę się torturować dla twojej rozrywki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz