następnego ranka na zamkniętej klapie swojego MacBook Harry znajduje białą wizytówkę. z jednej strony widnieje na niej wypisane klasyczną bezszeryfową czcionką logo Joga, z drugiej numer telefonu i adres strony internetowej. i nic poza tym.
telefon na jego biurku ożywia.
– Styles. – mówi Harry do słuchawki.
– idź na kurs. – mówi Ashton. – dzięki temu pozbędziesz się nadmiaru energii.
Styles unosi wzrok na przeszkloną ścianę swojego gabinetu i ponad wysepkami niskich, odgrodzonych od siebie stanowisk pracy z niedowierzaniem na tak samo przejrzystą ścianę biura Ashton, oddalonego o całe dwadzieścia trzy sekundy drogi.
– nie rozumiem, w jaki sposób joga miałaby pomóc mi w kwestii związanej z seksem. – odpowiada z ironią suchą jak wiór. – i czy ty naprawdę musiałeś zadzwonić, żeby mi to powiedzieć?
– nie chcę się z tobą spoufalać na oczach pracowników. dość złego, że wszyscy wiedzą o naszej prywatnej przyjaźni. – oświadcza Ash. brązowe loki opadają mu na twarz, kiedy pochyla się nad jakimiś próbnymi wydrukami na swoim biurku, a podświetlone słońcem wyglądają jak złota aureola na tle paryjskiej panoramy za oknem. – uwierz mi, to konkretne studio jogi pomoże ci uporać się z twoim erotycznym problemem.
Styles wygina brew.
– czy chodzi o jeden z tych, które oferują specjalne masaże?
– zapłaciłbym ci dużą, i to bardzo dużą sumę pieniędzy, żebyś tam poszedł i zapytał o to samo recepcjonistkę. – oznajmia Ashton zupełnie na serio.
dokładnie w tym momencie Liam zagląda do jego biura z miną człowieka cierpiącego na ostre zaparcie.
– nie rób tego. – ostrzega
Styles postanawia go zignorować
– jak sporą? – pyta w słuchawkę.
– Styles. – mówi Liam poważnie. – nawet nie myśl o tym, żeby...
– zafunduje ci całą masę prostytutek. – obiecuje Ashton.
– to studio Timothée'ego. – wytacza ostatnie działo, najwyraźniej niezdecydowany, kogo najpierw zabić wzrokiem, Styles'a czy swojego męża.
Styles spogląda znużonymi oczyma na Asha, który odpowiada mu promiennym uśmiechem
– Ashtonie Irwinie-Payne, jeśli chcesz widzieć mnie martwym, to są na to łatwiejsze sposoby. – warczy.
– oh, ale ten jest bardziej zabawny. – grucha Ash do telefonu.
– tylko sobie nie myśl – prycha Styles. – że pozwolę się torturować dla twojej rozrywki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz